BARI, MIASTO ŚWIEŻYM PRANIEM I PIZZĄ PACHNĄCE



W dzisiejszym poście przeniesiemy się do południowych Włoch, a konkretniej do Bari. To właśnie tam spędziłam tegoroczne wakacje.

Bari to miasto portowe położone nad Adriatykiem. Jest ono stolicą regionu Apulia i liczy ponad trzysta tysięcy mieszkańców.

Stare miasto samo w sobie jest przepiękne. Pełno tu wąskich uliczek pośród których aż chce się człowiek zgubić. Nad głowami unoszą się balkony osłonięte często kolorowymi tkaninami czy przyozdobione roślinami. Co jakiś czas mijamy przymocowane do kamienic obrazy świętych, które w połączeniu z obrusami i kwiatami tworzą małe kapliczki. Przechadzając się po starym mieście mamy możliwość obserwowania jak wygląda życie codzienne mieszkających tam ludzi. Często można ich spotkać siedzących na zewnątrz w gronie rodziny bądź znajomych. Dzieci bawią się nieopodal biegając czy kopiąc piłkę. Życie płynie tu powoli i spokojnie, daje się to we znaki zwłaszcza podczas kilkugodzinnej sjesty, która zaczyna się w porze obiadowej, a kończy późnym popołudniem. Wieczorem miasto jakby nabiera życia, otwierają się bary, restauracje i sklepy. 

Bardzo często słyszy się, że Bari to miasto przeciwieństw - wystarczy bowiem przejść przez ulicę aby z klimatycznego starego miasta znaleźć się w tej innej, pełnej nowoczesnych kamienic i drogich sklepów, części miasta. 

Dojazd z lotniska do centrum miasta jest szalenie łatwy. Podróżujący mają do wyboru trzy opcje: pociąg (5 euro), autobus lub taksówkę. Bari jest również dobrze skomunikowane z sąsiednimi miasteczkami, takimi jak Monopoli czy Polignano a Mare, które jak najbardziej warto odwiedzić.
Jeśli chodzi o plaże najpopularniejszą jest chyba Pane e Pomodoro, która mieści się niecały kilometr od centrum miasta. Plażę otacza betonowy murek, są też bar, toalety i prysznice oraz miejsce, w którym można zostawić ważniejsze rzeczy, takie jak pieniądze i dokumenty. Woda tam jest czyta i przez długi czas płyta, więc jest to idealne miejsce na odpoczynek z dziećmi.

Nie wiem czy to tylko moje spostrzeżenie ale bardzo ciężko znaleźć tam sklep spożywczy tak, by zaopatrzyć się w podstawowe produkty typu woda, coś na śniadanie czy choćby przekąskę. Być może jest to kwestia słabej znajomości miasta lub tego, że mieszkaliśmy praktycznie w centrum starego miasta. W każdym razie, nie jest to z pewnością miasto, w którym można spotkać cztery Żabki na jednej ulicy.












































K.

You Might Also Like

0 komentarze